O mnie


Jestem
reporterem
zapraszam do podróży



Nie zamierzam niczego Ci narzucać. Po prostu dzielę się swoimi doświadczeniami z ostatnich 12 lat poszukiwań najlepszego sprzętu do słuchania Muzyki. Jeżeli jesteś na początku tej drogi - dowiesz się jakie błędy popełniłem i jakie okolice należy omijać. Odpowiem na pytanie czy warto inwestować w sprzęt hi-fi do słuchania muzyki czy raczej zakupić od razu zestaw kina domowego.

Opowiem Ci także moją historię. Dowiesz się, jak ja zacząłem przygodę z systemami stereo oraz hi-fi. Wszystko zaczyna się oczywiście od Muzyki. Jeżeli ona w sercu gra to masz powód do rozpoczęcia podróży "Po złote runo". Wielu rozpoczęło taką wyprawę i do dzisiaj nie powrócili. Zaginęli w trasie i nie wiadomo kiedy i czy w ogóle wrócą z jakimś trofeum z którego będą zadowoleni. Podpowiem Odyseuszu Ci jak szybko wrócić z tej wyprawy. Jeżeli lubisz jednak podróżować - poznasz ciekawe kierunki. Zapraszam.

Idea

Idea

Idea


Idea leżąca u podstaw mojego bloga polega na tym, aby w czasach zalewu tandety i marketingowego szumu powiedzieć wprost co jest oczywiście moim zdaniem czy raczej uchem dobre a co nie. Żyjemy w czasach dewaluacji degrengolady. Dewaluacja objawia się w jakości dźwięku, ilości kanałów w systemach oraz jakości nagrań samej muzyki. Oto jest pytanie: czy bez kredytu hipotecznego da się rozwiązać ten gordyjski węzeł? Tu znajdziesz wskazówki i mapy. Nie waż się wyruszać w tę podróż bez nich ;-) Jeżeli to zrobisz - to na własną odpowiedzialność. Stracisz masę czasu, nerwów i pieniędzy. I wrócisz tutaj. A szkoda życia na popełnianie tych samych błędów.

Przeczytaj to co napisałem w prawej kolumnie. Poznasz powody dlaczego mój blog jest miejscem w którym nie będzie klasycznych recenzji sprzętów.

Źle oceniam tak zwane "gazetki" audio. Choć tworzą je fachowcy znacznie lepiej "osłuchani" niż ja. Ale nie mogą z założenia napisać prawdy. Nie wiem jak długo byś je czytał to zawsze na koniec każdego artykułu dowiesz się że dany klocek "w swojej kategorii cenowej" to rozwiązanie optymalne i właściwie nirvana. I tak przy każdej "recenzji". Co z tego, że silnik pracuje jak w Trabancie - dowiesz się, że to szczytowe osiągnięcie producenta. Gazety audio są w uścisku paradygmatu nie do przejścia - jak zjeść z radosną miną aktualne ciastko i dostać jeszcze kolejne ciastko? Mam na myśli kolejny sprzęt do recenzowania. To także delikatne względy towarzysko-międzyludzkie. Chcąc zarabiać na reklamach od producentów i dystrybutorów nie można napisać, że najnowsze cudeńko nadaje się tylko jak podstawka pod kwiatki w salonie. Najlepiej dla zdrowia aby go w ogóle nie włączać. Tego się nigdy nie dowiesz ze sponsorowanych recenzji audio. No chyba, że nauczysz się czytać między wierszami.


 


Kim jestem?


Nazywam się Reich. Artur Reich. Wcale nie jestem Jamesem Bondem od sprzętu stereo i kina domowego. Nie mam BMW naszpikowanego wyrzutniami rakietowymi aby na Tobie zrobić wrażenie. Powinienem napisać inaczej - "Nazywam się Kowalski. Dżon Kowalski. Czyli jestem zwykłym szarym, zjadaczem nut i dźwięków na sprzęcie, który gdy go zobaczysz pewnie wyśmiejesz. Przyznaję, że to żenujące pokazywać na zdjęciach klocki, które wyglądają jak plastikowe zabawki wyciągnięte z lamusa lub kosza na śmieci. Ale powiem całkiem szczerze, że mam to gdzieś - co, kto i kiedy sobie na ten temat pomyśli, powie lub napisze. Po 12 latach poszukiwań dźwięku idealnego naprawdę opinie ludzi, którzy niczego nie słyszeli poza swoimi opiniami i lubią szpanować sprzętem - naprawdę mnie nie interesują. Ja opisuję swoje drogi, które doprowadziły mnie do systemu który po prostu "gra".

Jak to się stało?

Co to znaczy, że ten system stereo "gra" a inny nie "gra"? Co to znaczy, że kabel głośnikowy gra lub nie? To pytania prowokacyjne dla wielu bo każdy przecież słyszy czy gra czy nie. Ale to nie jest sytuacja zero-jedynkowa. To jest znacznie bardziej skomplikowane zagadnienie i nie sposób go skwitować jednym zdaniem. Od razu wyjaśnię dla tak zwanych "kalo-sceptyków" oraz zdeklarowanych wojowników zwalczających audiofilskie "audio-voodoo", że owszem - uważam, że "kable grają lub nie". Co to oznacza w praktyce i jak to rozumiem - dowiesz się z mojego bloga. Dla mnie nie ma żadnego znaczenia kto, kiedy, dlaczego i z czego świę wyśmiewa. Na moim blogu nie ma miejsca na takie dyskusje. Nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę że kable to jest miedziany drut i elektrony maja gdzieś w jakim ośrodku się poruszają odtwarzając Leonarda, Amadeusza czy Sławomira. Dla mnie to jest dziedzina empiryczna. Nie śmieję się przed odsłuchem. Czy coś gra czy nie można ocenić tylko w wyniku eksperymentu. Dlatego napiszę także o magii parametrów, którymi to cyferkami fascynują się niektórzy. Tak - te cyferki i liczby w broszurkach naprawdę nie mają żadnego znaczenia poza może wartością impedancji kolumn i paroma innymi. Z parametrów nigdy nie dowiesz się jak gra dany system. Nigdy.